wtorek, 11 grudnia 2012

16. They Don't Know About Us. Cz. 3. +18

~Z TWOJEGO PUNKTU WIDZENIA~


     Otworzyłaś oczy i poczułaś przerażenie. Nie widziałaś gdzie jesteś. Szybko się podniosłaś, przez co zakręciło ci się w głowie. Wtedy przypomniałaś sobie wczorajszy wieczór. Spojrzałaś na miejsce, gdzie spal Harry, ale zamiast niego leżała tam karteczka.


Wrócimy niedługo. Musieliśmy jechać dać wywiad do radia. Poczekaj na mnie, bo mam dla Ciebie niespodziankę.

Całuję

Harry. xx” 
 

     Wyszłaś z łóżka, wzięłaś ubrania i poszłaś do łazienki wziąć prysznic. Po jakimś czasie usłyszałaś pukanie do drzwi, więc szybko się ubrałaś i wyszłaś. Przed drzwiami stał Niall.

   -Stało się coś?- Spytałaś wycierając włosy ręcznikiem.

   -Nie, ale mam ci przekazać, ze Hazza będzie później, bo musi jeszcze coś załatwić. No i musiałem iść do łazienki.- Wyminął cię i zamknął za sobą drzwi. Ty ruszyłaś w stronę schodów. Minęłaś pokój Louisa. Drzwi były otwarte, więc postanowiłaś tam wejść. Chłopak leżał na łóżku, trzymając w dłoniach tablet.

   -No hej.- Spojrzał na ciebie i się uśmiechnął.- Co tam?

Postanowiłaś wykorzystać sytuację i wypytać Louisa o Harrego. Skoro sobie o wszystkim mówili, to o powinien wiedzieć to, co aktualnie cię interesowało.

   -Chciałam pogadać. O Harrym- Powiedziałaś i usiadłaś obok niego, a on an ciebie dziwnie spojrzał. Przeszedł po tobie dziwny dreszcz, więc zasłoniłaś się rękami, żeby tego nie zauważył.

   -No okej.- Odłożył przedmiot i usiadł.- Co się stało?

   -Nie wiem jak mam zacząć.

   -Powiedz wprost. Mnie już chyba nic nie zdziwi- Zaśmiał się.

   -Boję się zapytać o to Harrego, a ty jesteś jego najlepszym przyjacielem, więc może coś ci mówił...

   -O czym?- Spytał, gdy przerwałaś i zapadła chwilowa cisza.

   -No bo pewnie wiesz, że my jeszcze nie ten... No i ja boję się, że on mnie zostawi. Wiem, że on taki nie jest, ale się boję.- Lou nagle spoważniał, wyprostował się, chwycił cię za ręce i spojrzał w oczy.

-[t/i] on cię naprawdę kocha. Strasznie się zmienił odkąd cię poznał i jestem pewien tego, że cie nie zostawi, przez to, że jeszcze nie jesteś gotowa na seks. A i jeszcze jedno.

   -No?

   -Powinnaś sama z nim o tym pogadać.- Lou spojrzał ponad twoje ramię na drzwi. Odwróciłaś się, a w progu stał Harry patrząc prosto w oczy Louisa. Nie umiałaś niczego wyczytać z jego twarzy.

   -Chyba powinnam. Dzięki.- Automatycznie pocałowałaś go w policzek, a on się zawstydził i wrócił do swojego poprzedniego zajęcia. Ty poszłaś w stronę Harrego i się do niego przytuliłaś. Chwycił twoją twarz w dłonie i zaczął całować. Przycisnął cię do ściany, a ty się nie opierałaś. Przeszliście do Pokoju Hazzy nie przerywając pocałunku i rzuciliście się na łóżko. Przypomniałaś sobie wasze pierwsze spotkanie. Jak wpadłaś na niego, a potem zauważyłaś, że trzyma na rękach twoją przyjaciółkę. Potem ten moment gdy spojrzałaś na niego i coś ścisnęło ci brzuch. Następnie ukazała się scena, jak siedzieliście w kawiarni i postawiliście ze sobą być, a potem wasz pierwszy pocałunek. Wiedziałaś, że jesteś gotowa. Chciałaś to z nim zrobić. Teraz i tu.

Czułaś, że jego usta wędrują na twoją szyję. Wsadziłaś mu ręce pod koszulkę i przejechałaś dłońmi jego tors. Spiął się pod wpływem twojego dotyku i spojrzał ci w oczy.

Po śniadaniu ubrałaś się i wyszłaś. Szłaś w stronę domu i miałaś dziwne wrażenie, jakby ktoś cię obserwował. Obróciłaś się. Szło za tobą dość dużo ludzi, ale nie zauważyłaś nikogo podejrzanego.

   -Mamo jestem!- Krzyknęłaś przekręcając klucz w drzwiach. Ściągnęłaś buty i płaszcz i wystawiłaś głowę do kuchni, w której była twoja mama.- Działo się wczoraj coś ciekawego?

   -To ty mi powiedz.- Zauważyłaś na jej ustach uśmiech. Usiadłaś na krześle obok niej.

   -Hmm... Działo się dużo ciekawych rzeczy.- Dopiero zorientowałaś się o co jej chodziło i się zawstydziłaś. 
   -A skąd ty wiesz o czym ja myślę? Skoro już zaczęłaś ten temat, to chce z tobą porozmawiać.
   -Mamo!- Stanęłaś.- Ja wszystko wiem. Nie musisz mi niczego mówić. Wyprzedzę twoje pytanie i odpowiem, że tak. Robiłam to z Harrym i nie martw się. Zabezpieczyliśmy się, a teraz pozwól, że pójdę do swojego pokoju.- Jak powiedziałaś tak zrobiłaś, ignorując zdziwione spojrzenie mamy. Usiadłaś na łóżku, a na kolana położyłaś laptopa. Przejrzałaś Facebooka i Twittera, ale nic ciekawego się nie działo. Miałaś kilka wiadomości z pytaniem jak się trzymasz. Odpisałaś i zamknęłaś komputer. Dostałaś esemesa od Harrego.


Dzisiaj o 20:00 bądź gotowa. Zabieram Cię na koncert.

 
Uśmiechnęłaś się do telefonu i odpisałaś mu, że będziesz. Wtedy do pokoju weszła twoja mama.

   -Idę na zakupy, idziesz ze mną?

   -Jasne. Muszę sobie kupić coś ładnego na dzisiejszy koncert.- Wiedziałaś, że będzie chciała Cię wypytać o wszystko, ale mimo to się zgodziłaś.

   -Jaki koncert?

   -No Harry mnie zaprosił na ich koncert.

   -Okej, to musimy ci coś znaleźć. Za pół godziny na dole.- Powiedziała i wyszła. Wzięłaś szybki prysznic, ubrałaś się i zeszłaś. Poszłyście do najbliższego centrum handlowego. Weszłyście do pierwszego sklepu, ale zaraz z niego wyszłyście. W następnym spędziłyście trochę więcej czasu, ale też nic nie kupiłyście. Dopiero w trzecim znalazłaś idealną sukienkę na koncert. Była ona czarna, obcisła i trochę krótka, bo sięgała ci do uda, ale nie przeszkadzało ci to. Do sukienki dokupiłaś żółte szpilki i torebkę w tym samym kolorze. Twoja mama wybrała kilka dużych sweterków, bo jej brzuch był coraz większy i nie mieściła się powoli w stare ubrania. Pojechałyście jeszcze do spożywczaka i wreszcie do domu. Pomogłaś mamie wypakować jedzenie z torby i wróciłaś do swojego pokoju. Podłączyłaś telefon do ładowania i pomogłaś w przygotowaniu obiadu. Wtedy się zaczęły pytania a poprzednią noc. Na początku nie chciałaś jej nic powiedzieć, ale potem się przełamałaś i opowiedziałaś jej wszystko, bo była jedyną osobą, której to mogłaś powiedzieć. Cieszyłaś się, że nie robiła ci kazań na temat tego, ze jesteś jeszcze za młoda na seks. Miałaś za niedługo skończyć 18 lat i nie uważałaś, że to za szybko.


~Z PUNKTU WIDZENIA HARREGO~


     Było już wpół do ósmej więc pojechałem do [t/i]. Jak nigdy otworzył mi jej ojciec. Zmierzył mnie wzrokiem i się uśmiechnął.

   -Ty musisz być Harry.

   -Tak, to ja.- Podałem mu rękę i ruszyliśmy do salonu, w którym była jego żona

   -Do której będzie trwał ten koncert?- Spytał.

   -O 23 powinien być koniec.

   -Odwieziesz ja z powrotem?

   -Oczywiście.

   -Wiesz, że jak coś jej się stanie, to nie ręczę za siebie.- Wiedziałem, że ta rozmowa prędzej czy później nastąpi.

   -Nic jej się nie stanie...

   -Wiem o tym.- Przerwał mi.- Nie byłbyś taki głupi, a poza tym, to cię lubię i mam nadzieję, że tego nie zmarnujesz.

   -Tato! Przestań już!-Usłyszałem głos dziewczyny, dochodzący zza moich pleców. Odwróciłem się powoli i zaniemówiłem. Wyglądała tak hmm... seksownie? Tak. Wyglądała seksownie. Brałbym ja tu i teraz, ale nie mieliśmy czasu i byli tu jej rodzice. Chciałem jej coś powiedzieć, ale zabrakło mi tchu w płucach. Podszedłem do niej i wziąłem ja za rękę. Gdy wyszliśmy na zewnątrz to nabrałem powietrza.

   -Wyglądasz... Nie mam słów.- Pocałowałem ją i otworzyłem drzwi do samochodu. Dziesięć minut byliśmy już na miejscu. Poszliśmy do garderoby, w której już wszyscy byli i na nas czekali.

   -No nareszcie! Harry ubieraj się.- Liam rzucił mi czarne rurki, takie same jakie mieli chłopaki. Przynajmniej górę mogliśmy mieć inną. Potem Lou posadziła mnie w wysokim fotelu i zaczęła układać moje loki. W lustrze przyglądałem się odbiciu [t/i]. Śmiała się i rozmawiała z Alex i Niallem. Cieszyłem się z tego, że polubiła moich przyjaciół. Bardzo mi na tym zależało. Godzinę później wyszliśmy na scenę śpiewając Live While We're Young. Wszyscy zaczęli klaskać w dłonie i piszczeć. Szczerze mówiąc, to kiedyś nam się to podobało. Czuliśmy się wyjątkowi i cieszyliśmy się, ze tak na nas reagowali, ale teraz mamy już tego dosyć. Nie możemy iść do sklepu po zakupy, żeby fanki nas nie dopadły po drodze.

Zaśpiewaliśmy jeszcze cztery piosenki i zrobiliśmy sobie przerwę. Poszliśmy do garderoby, przebraliśmy się, napiliśmy i znów wróciliśmy na scenę. Korzystając z okazji uciszyłem wszystkich, by coś powiedzieć.

   -Tę piosenkę dedykuję pewnej osobie. Ona powinna się domyślić o kogo chodzi.- Spojrzałem w miejsce , w którym stała, a Liam zaczął śpiewać.



People say we shouldn’t be together
We’re too young to know about forever
But I say they don’t know
What they’re talk - talk - talking about



     Gdy zaczął się mój fragment piosenki to zszedłem ze sceny i podszedłem do niej.



Cause this love is only getting stronger
So I don’t want to wait any longer
I just want to tell the world that you’re mine, girl



They don’t know about the things we do
They don’t know about the I love you’s
But I bet you if they only knew
They will just be jealous of us
They don’t know about the up all night's
They don’t know I’ve waited all my life
Just to find a love that feels this right

Baby, they don’t know about
They don’t know about us...


     Resztę piosenki zaśpiewałem poza sceną, ale potem wróciłem, bo chłopaki się na mnie wkurzyli. W sumie mieli rację. Mogłem im coś powiedzieć, ale chciałem zrobić [t/i] niespodziankę, a pewnie by się któryś wygadał. Już wcześniej chciałem powiedzieć, że jesteśmy razem, ale nie było okazji, a dzisiejszy koncert był dobrym sposobem.

Gdy skończyliśmy śpiewać zawiozłem [t/i] do domu, tak jak obiecałem jej rodzicom.

   -Wejdziesz na chwilę?- Spytała, gdy staliśmy pod drzwiami.

   -Hmm... Nie wiem czy to jest dobry pomysł.

   -No proszę.

   -No dobra, ale na chwilę.- Weszliśmy do środka.

   -No jesteś w końcu. Do przedpokoju weszła jej mama/

   -Dobry wieczór- Przywitałem się i dopiero wtedy mnie zauważyła.

   -O Harry. Dobrze, ze jesteś. Chcę wam coś pokazać.- Poszliśmy do salonu. Telewizor był włączony, a w nim pełno naszych zdjęć. Moich i [t/i].

   -Czemu mówią o nas w telewizji?!

   -No wiesz, ja jestem sławny, a oni żyją z tego, że wtykają nos w nieswoje sprawy.

   -To znaczy, że nie będziemy mieli teraz w ogóle prywatności?- Chwyciłem ją za ręce.

   -Dopilnuję tego, żebyśmy mieli. Nie martw się. Damy radę.- Chciałem ją przytulić, ale zadzwonił jej telefon i go odebrała. Widać było, że zdziwił ją ten telefon.

   -Kto to był?

   -Nie wiem. Słyszałam tylko pisk.

   -Chyba ktoś z twoich znajomych rozpowszechnił twój numer telefonu.

   -Super!- Wkurzyła się. Mogłem nic nie mówić. Powinienem się domyślić, ze to będzie dla nie trudne tak z dnia na dzień stać się sławną osobą.

   -Ja już lepiej pójdę.- Powiedziałem i ruszyłem w stronę drzwi.

   -Harry, przepraszam, ale to mnie trochę przerasta.

   -Nie. To ja powinienem dalej ukrywać nasz związek. Przecież pamiętam jak było z Louisem i Eleanor, albo Liamem i Danielle.

   -Ale one dały sobie radę i ja też dam. Dobrze, że się dowiedzieli o nas.

   -Naprawdę nie jesteś na mnie zła?

   -Nie jestem, a teraz chodź do mnie. Nigdzie cię teraz nie puszczę. Muszę podziękować za piosenkę.- Chwyciła mnie za rękę i poprowadziła do swojego pokoju. 

~Z TWOJEGO PUNKTU WIDZENIA~
   
    Przekręciłaś klucz w drzwiach i spojrzałaś na swojego chłopaka.

   -Ja...- Nie pozwolił Ci dokończyć. Zaczął Cię namiętnie całować. Twoje serce zaczęło bić szybciej. Podniosłaś się i usiadłaś na jego kolanach. Ściągnął z Ciebie sukienkę, a gdy zobaczył Twoją seksowną bieliznę, w jego oczach zapłonęło pożądanie. Zdjęłaś jego marynarkę i zaczęłaś rozpinać jego koszulę. Twoje ręce drżały. Harry zachichotał i Ci pomógł. Ściągnął z Ciebie bieliznę i zaczął całować Twoją szyję, schodząc coraz niżej. Jęknęłaś, a on się uśmiechnął i ściągnął swoje spodnie i bokserki. Delikatnie w Ciebie wszedł. Miarowo poruszał biodrami. Twoje usta odnalazły jego i zaczęliście się całować. Wasze języki walczyły o dominację, a ciała złączyły się w jedność. Zaczął poruszać się szybciej. Przejechałaś paznokciami po jego plecach. Byłaś pewna, że zostaną mu ślady. Krzyknęłaś jego imię i chwilę potem doszliście. W tym samym czasie. Zmęczeni opadliście na poduszki. Przytuliłaś się do niego, a on poprawił Ci kosmyk włosów, który spadał Ci na oczy.



~NASTĘPNY DZIEŃ: RANO~



     Poczułaś czyjeś palce dotykające twoją twarz. Otworzyłaś oczy i ujrzałaś szeroki uśmiech Harrego. Jeszcze nigdy pobudka nie była taka przyjemna. Przytuliłaś się do niego, ale zaraz odsunęłaś i na niego spojrzałaś.

   -Rodzice mnie zabiją jak się dowiedzą, że ty tu spałeś!

   -Nie, oni zabiją mnie.- Uśmiechnął się jeszcze szerzej.- W sumie, to tylko twój tata mnie zabije.

   -Oni nie mogą się dowiedzieć. Ubieraj się.

   -Ale...

   -No szybciej.- Wyszłaś z łóżka i podałaś mu ubranie, które leżało przy drzwiach. Chłopak mimowolnie zaczął się ubierać, tak samo jak i ty. Zapinałaś guziki w koszuli, gdy usłyszałaś pukanie do drzwi twojego pokoju.

   -[t/i] wstałaś już?- Usłyszałaś głos mamy.

   -Yy... Tak.

   -To otwórz drzwi.- Spojrzałaś przestraszona na Harrego, ale mu już było wszystko obojętne.

   -Wiem, że Harry tam jest.- Dodała po krótkiej chwili ciszy, a ty chwyciłaś twarz w dłonie. Otworzyłaś jej drzwi, a ona je szybko zamknęła.

   -Mamo? Coś się stało?

   -Nic się nie stało. Twój tata zaraz pójdzie wynieść śmieci, więc...- Spojrzała znacząco na Harrego, który się uśmiechnął, pokazując swoje słodkie dołeczki.- Będzie mógł wyjść. A i jeszcze jedno. Nic mu nie powiem , ale to był ostatni raz. Przynajmniej w tym domu.

   -I to tyle? Żadnego kazania? Nic?

   -Chcesz żebym po tobie krzyczała? Ja nie widzę w tym sensu i dobrze pamiętam jak ja byłam w twoim wieku. To twoje życie i ja nie będę Ci mówić co masz robić, a czego nie. Ufam ci i mam nadzieję, że nie zrobisz niczego głupiego. A teraz się spieszcie, bo macie mało czasu. Buty Harrego są za szafką.

   -Dzięki mamo. Kocham cię.- Przytuliłaś ją mocno. Gdy wyszła wzięłaś swoją torbę na ramie i wyszliście z pokoju. Ubraliście się i chwilę po twoim ojcu wyszliście z domu.- Gdzie jest twój samochód?

   -Dobrze, że go zaparkowałem dalej. Chodźmy.- Chwycił się za rękę i ruszyliście.- Masz fajną mamę. Zazdroszczę.

   -Wiem, taka się bardzo rzadko zdarza. Twoja mama też pewnie jest całkiem miła.

   -A skąd ty to wiesz?

   -Hmm... Zgaduję, że masz to po niej. Opowiedz mi o niej więcej.- Hazza zrobił zdziwioną minę.- Proszę.

   -No więc hmm... Od czego zacząć. Ona jest naprawdę wyjątkowa. Zawsze mnie wspiera i wiem, że mogę na nią liczyć.

   -A twój tata?

   -Nie pamiętam go. Rodzice rozwiedli się gdy miałem siedem lat. Od tego czasu zdążyłem zapomnieć. Myślę, że nie był jakiś specjalnie wyjątkowy, bo bym go zapamiętał.- Harry nagle się zatrzymał i wystraszony spojrzał przed siebie. Chciałaś zobaczyć co takiego zobaczył, ale on ci na to nie pozwolił. Chwycił cię za ramię i zaciągnął do jakiejś bocznej uliczki. Przycisnął cię do ściany i położył ręce obok twojej głowy.

   -Co ty do cholery robisz?- Krzyknęłaś, a on położył palec na usta, żeby cię uciszyć.

   -On tam jest.

   -Kto?- Starałaś się powiedzieć to szeptem, ale Ci się nie udało.

   -Ten koleś co ją zabił.

   -Co on tu robi? I dlaczego jest pod moim domem?

   -Nie wiem. Dowiedział się, że tu mieszkasz.

   -Ale skąd... O nie.- Ukryłaś twarz w dłoniach.

   -Co się stało?

   -Ja... Ja miałam wczoraj takie dziwne wrażenie, jakby ktoś za mną szedł. Ale nikogo nie widziałam.

   -Kurwa!- Krzyknął i kopnął w ścianę.- Nie możesz zostać w domu. On wie gdzie mieszkasz. Ja nie pozwolę ci tam wrócić.

-Ale tam są moi rodzice! Ja muszę im to powiedzieć.!- Nie teraz. Proszę cię. Chodźmy stąd.

   -Najpierw muszę ich ostrzec.- Wsadziłaś rękę do torby, ale nie znalazłaś tam telefonu. Dla pewności sprawdziłaś kieszenie, ale tam też go nie było.- Zapomniałam telefonu w domu. Muszę tam iść.

   -Ale on wie gdzie mieszkasz. On tam właśnie idzie.

   -To tym bardziej muszę tam iść. Chodź za mną.- Pobiegliście między budynkami w stronę twojego domu. Musieliście szybciej dojść do domu i w środku poczekać aż sobie pójdzie. Nic trudnego.

   -To nie jest dobry pomysł.

   -Oni go wpuszczą do środka. Muszę ich uprzedzić. Co ty byś zrobił na moim miejscu?

   -Pewnie to samo, ale coś nam się może stać.

   -Jak chcesz to możesz iść do domu. Poradzę sobie.

   -Nie zostawię cię. Zwariowałaś? Gdyby coś ci się stało, nie wybaczyłbym sobie do końca życia.

   -Nic mi się nie stanie.- Ręce Harrego znalazły się na twoich biodrach, a chwilę później leżałaś obolała na ulicy. Szybko się podniosłaś, żeby sprawdzić co się dzieje.

   -Niee! Harry, nie rób mi tego!- Krzyknęłaś. Prosiłaś Boga, żeby to nie była prawda. To się nie mogło tak skończyć. Upadłaś na kolana płacząc. W jednej chwili leżysz z miłością swojego życia w łóżku, a chwilę potem widzisz go leżącego na ziemi. Przysunęłaś się do niego i położyłaś ręce na jego klatce piersiowej.- Harry, błagam cię. Otwórz oczy.- Lewą rękę położyłaś mu na policzku, a prawą ukryłaś w jego włosach.

   -On nie żyje.- Usłyszałaś głos zza pleców. Odwróciłaś się powoli i ujrzałaś wysokiego blondyna, który trzymał w dłoni pistolet.

   -Musi żyć.- Zacisnęłaś ręce w pięści i wtedy zauważyłaś, że prawa jest we krwi. Spojrzałaś na jego włosy. Były całe posklejane czerwoną cieczą. Bezwładnie opadłaś na swojego chłopaka, a przed oczami miałaś tylko ciemność.



     Czułaś czyjeś ręce na twarzy. Otworzyłaś mokre od płaczu oczy i ujrzałaś mężczyznę. Gwałtownie się odsunęłaś, bo przez łzy nie widziałaś jego twarzy. Kilka sekund później rozpoznałaś kto to był. Mocno przytuliłaś się do taty.

   -[t/i] Cicho, już wszystko dobrze.- Nic nie było dobrze. Harry zginął tylko przez twoją głupotę. Gdybyś się go posłuchała to dalej by żył, ale co stałoby się z twoimi rodzicami? Ocaliłaś dwie ważne dla siebie osoby, ale straciłaś jedną. Tą najważniejszą. Gwałtownie odsunęłaś się od ojca. Rozejrzałaś się dookoła i zdziwiło cię miejsce w którym byłaś. Leżałaś w łóżku w swoim pokoju. Na jak długo straciłaś przytomność?

   -Zostaw mnie samą. Proszę.- Musiałaś wszystko przemyśleć. Przypomnieć sobie.

   -Ale lepiej się już czujesz?- Nie czułaś się lepiej. Było dużo gorzej, ale musiałaś skłamać, bo on zostałby z tobą. Gdy tylko zamknął drzwi zadzwonił twój telefon. Nie miałaś ochoty z nikim rozmawiać, ale irytował cię ten dźwięk.

Gdy odebrałaś telefon od razu wypuściłaś go z ręki. Gdy usłyszałaś głos, który dochodził z słuchawki straciłaś czucie w całym ciele. Po sekundzie opamiętałaś się i z powrotem wzięłaś telefon do ręki i dla pewności sprawdziłaś z jakiego numeru on dzwoni. Zabrakło ci tchu gdy ujrzałaś duży niebiesku napis na ekranie telefonu.

SIDNEY

Jedno słowo, sześć liter, tyle wspomnień. Nie mogłaś uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Chciałaś być silna i z powrotem przyłożyłaś telefon do ucha.

   -Przepraszam już jestem.

   -Dobrze. Mam mały problem. Możesz przyjechać po swoją przyjaciółkę, bo jest taka sprawa, że ona nie jest w stanie sama wrócić do domu. Jest strasznie pijana. Jesteśmy...

   -Wiem gdzie jesteście. Zaraz będę.- Rozłączyłaś się. Myślałaś, ze zwariowałaś, ale data na twoim telefonie wskazywała 2 października, a przecież Harry zginął 7. Wszystko wskazywało na to, ze to był sen i to cholera, bardzo realistyczny sen.

Wyszłaś z łóżka i ubrałaś się. Wiedziałaś co musisz zrobić. Czułaś, że ostatnie dni były tylko snem, a raczej okropnym koszmarem. Wyszłaś z domu nie mówiąc nic rodzicom. Chwilę potem szłaś z opuszczoną głową w miejsce, gdzie znajdował się klub. Musiałaś upewnić się, że nie zwariowałaś, co było bardzo prawdopodobne, bo kto zdrowy umysłowo rozmawia przez telefon ze zmarłym chłopakiem? Z zamyślenia wyrwało cię zderzenie z kimś. Podniosłaś głowę do góry i zobaczyłaś go. Zielonookiego chłopaka w loczkach, który uśmiechał się pokazując swoje dołeczki w policzkach. Podtrzymywał twoja przyjaciółkę Sidney. Od razu ją przytuliłaś. Otworzyła oczy i na ciebie spojrzała. Poczułaś, że masz mokre policzki. Dyskretnie przetarłaś je wierzchem dłoni.

   -To ty jesteś [t/i]?- Spojrzałaś na niego. Miałaś ochotę go przytulić, ale nie mogłaś tego zrobić.

   -Tak. Dziękuję, że się nią zająłeś.

   -Jesteś samochodem?

   -Nie, ale mieszkam tu niedaleko.- Odparłaś.

   -Pomogę ci ją zaprowadzić.

   -Nie! Nie możesz. Lepiej już idź do domu. Chłopaki pewnie się martwią.- To była najtrudniejsza i najboleśniejsza decyzja jaką kiedykolwiek podjęłaś, ale tylko tak mogłaś sprawić, że wszyscy będą szczęśliwi i nikt nie zginie. Chwyciłaś Sidney za ramię i oddaliłaś się od chłopaka. Każdy krok w przód bolał. Czułaś się jakby coś rozrywało twoje serce od środka, ale kochałaś go i chciałaś jego szczęścia. 

Może kiedyś jeszcze spotkasz go na swojej drodze, ale miałaś nadzieję, że będzie to później niż za pięć dni.

_______________________________________________

    Heej :) 

    Były 3 komentarze, jest imagin ;3

    Jak wam się podoba ostatnia część? 
Jak go pisałam to bardziej mi się podobał, niż teraz jak go czytam. Nie wiem czemu, ale zawsze tak mam. Teraz zmieniłabym kilka rzeczy, ale one są bardzo ważne, do reszty akcji, więc nie mogłam tego zrobić. I tak dodałam jeden mały fragment. Domyślcie się jaki ;>

 
    Daliście radę z trzema komentarzami, baa nawet cztery były, ale wiemy, że stać Was na więcej, dlatego teraz jest nowa zasada: 
 5 Komentarzy= Nowy Imagin 
Widzimy ile was tu wchodzi, ale nie wiemy czy wam się podobają nasze wypociny. Nie dajecie nam żadnego sygnału.  

    Nie mam teraz żadnego pomysłu na następny, więc czekam na jakieś  sugestie. Z kim teraz mam pisać? Czekam na odpowiedzi, bo jestem chora, więc mam czas, żeby jeden dziennie napisać ;)

  ~Evie.xx

10 komentarzy:

  1. jakie zajebiste zakończenie *.* nie spodziewałam się tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha :) Cieszę się, że się podobało :)

      Usuń
  2. zaskoczyłaś mnie tym zakończeniem, ale pozytywnie ;)
    hmm kolejny no nie wiem może z Zayn'em albo Niall'em ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to chodziło, żeby zaskoczyć :) Nie lubię pisać takich z happy endem ;D
      Znaczy lubię szczęśliwe zakończenia, ale takie imaginy są nudne :)

      Usuń
  3. AAAAH, WZRUSZYŁAM SIĘ NA KONIEC! :)
    może z Liamem? :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zaczęłam pisać nowego :) A z kim, to niespodzianka ;)

      Usuń
  4. Chujowy imagin, ale wyjebiste zakończenie <3
    Czy mogą wypowiedź ma jakiś sens ? XD chodzi mi o styl ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Ma sens, jakiś tam ma ;) Może Ci się nie podobać nic na to nie poradzę :) Pozdrawiam ;*

      Usuń
  5. Wow *_* Ta strona jest ZAJEBISTA !!!!! Kocham to

    OdpowiedzUsuń
  6. pod koniec poryczałam sie jak dziecko piękny imagin <3

    OdpowiedzUsuń